Szlakiem ginących zawodów w lubelskim skansenie

111 (43)

W dniu 24 maja 2016 roku odbyła się wycieczka szkolna do Lublina. 47 uczniów z klas IV-VI wraz z opiekunami Wioletą Gryczką, Barbarą Domańską, Mariuszem Ciołkiem i Janem Walo wyruszyli w poszukiwaniu przygód. Droga była długa, ale upłynęła w przyjemnej atmosferze.

 

 

 

Na początku uczniowie zwiedzili Zamek Lubelski i spacerowali po lubelskiej Starówce. Kolejnym punktem była 3-godzinna wizyta w Muzeum Wsi Lubelskiej. Uczniowie podzieleni na chłopców i dziewczęta poznawali ginące zawody. Chłopcy byli z wizytą u kowala w kuźni, gdzie mieli okazję zobaczyć jak przebiega proces wykuwania podkowy. Z powodu niewielkiej ilości koni jest to zawód ginący. Kowale zajmują się teraz coraz częściej kowalstwem artystycznym – wykonują ogrodzenia, balustrady, kraty czy też poręcze. Na pamiątkę otrzymali małą podkówkę, aby przynosiła szczęście uczniom w szkole. Następnie uczniowie odwiedzili garncarza, który bardzo ciekawie opowiadał o swoim życiu i pracy. Chłopcy nazwali pana czarodziejem, gdyż nie mogli uwierzyć w to, jak szybko lepiony dzbanek zmieniał kształty. Mieli również okazję sami spróbować lepienia z gliny i stwierdzili, że jednak jest to trudna praca. Chłopcy poznali też tajniki tkactwa i przędzenia na przęślicy, jednak uznali, że są to prace typowo kobiece. Kolejnym interesującym elementem spaceru po skansenie była wizyta w olejarni, podczas której pan olejarz przybliżył tajniki ręcznego tłoczenia oleju. Ostatnim ginącym zawodem, który uczniowie mieli okazję poznać było rymarstwo, czyli rzemiosło zajmujące się wytwarzaniem uprzęży konnych, siodeł, pasów skórzanych i innych akcesoriów. Przyczyną ginięcia tego zawodu jest wyparcie koni przez maszyny rolnicze i w związku z tym ograniczone zapotrzebowanie na wyroby rymarskie.

W tym samym czasie dziewczynki na swojej trasie intensywnie poznawały inne ciekawe dawne zawody. Najbardziej podobały się zajęcia prowadzone przez pana Grzegorza Miliszkiewicza na temat dawnych miar. Wszyscy mogli dowiedzieć się w jaki sposób odbywał się handel wymienny i jak przeprowadzano transakcje handlowe. Zaprezentowane zostały także różne rodzaje wag , które nie zawsze były wiarygodne i dokładne w odmierzaniu ciężaru towarów. Zajęcia były atrakcyjne dlatego , że uczennice  aktywnie w nich uczestniczyły . W odgrywanych scenkach ochotniczki mogły poczuć się jak prawdziwi kupcy z dawnych czasów, a pomagały im stare stroje i rekwizyty przygotowane przez prowadzącego warsztaty. Dziewczynki poznały także zawody typowo kobiece z zakresu rękodzielnictwa .Zachwycały się wyrobami szydełkowymi i haftowanymi , które zgromadziła artystka ludowa. W warsztacie tkackim dowiedziały się co to są perebory i jak się je wykonuje. Zgodnie orzekły, że wymaga to dużo cierpliwości i żmudnej wielogodzinnej pracy. W czasie dalszej  wędrówki po skansenie uczennice odwiedziły szkutnika, który zajmuje się wykonywaniem dłubanek czyli łodzi zrobionych z jednego pnia drzewa .Następnym magicznym zawodem był łubiarz , który jak się okazało wykonuje drewniane obręcze do sit   używanych przez nasze babcie. Jednak do dzisiaj jest zapotrzebowanie na produkty łubiarzy. W altanie przy dworze z Żyrzyna spotkaliśmy rzeźbiarza ludowego. Pokazał w jaki sposób można wykonać figurkę aniołka oraz zaprezentował swoje prace. Na pamiątkę dziewczynki otrzymały właśnie takiego aniołka ,który będzie przynosił szczęście na sprawdzianach.

Najbardziej oczekiwanym przez wszystkich momentem była wizyta w parku linowym nad Zalewem Zemborzyckim. Uczniowie mieli okazję zmierzyć się nie tylko z umiejętnościami wytrzymałościowymi, ale również ze swoim strachem, co nie dla wszystkich okazało się łatwe. Trasy znajdowały się na wysokości 3, 6 i 12 metrów. Na specjalne wyróżnienie zasługuje pan Mariusz Ciołek i 3 uczniów, którzy pokonali najwyższą trasę. Próbowało wielu chłopców, jednak tylko Szymon Siwiec i Kacper Chudek z klasy VI oraz Jakub Brauła z klasy V wytrwali do końca. Brawo! 6 z wf-u będzie na pewno.

Zmęczeni, niemniej jednak szczęśliwi i bogatsi o nowe doświadczenia i wiedzę, uczniowie prze godziną 21 dotarli do Tuchowicza.

Zdjęcia

 

Author: admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *